Ciężkie dni, ciężkie godziny minęły, a jeszcze cięższe stoją przede mną... Praca dobija, ludzie dobijają. Jak żyć? Czas umierać... Aż człowiekowi pcha się zazdrość, czemu nie wygrałem w totka i nie mogę żyć jak PAN(hehe). I tu w sumie tytuł tego postu. Zazdrość. Moje lekkie myśli na ten temat...
To jeszcze raz. Zazdrość. Przekopałem pół internetu w poszukiwaniu jakichś ciekawych informacji na ten temat i wiecie co? Nie ma żadnych sensownych...Tylko doświadczenie tak naprawdę i twój własny charakter powie ci, czym dla Ciebie jest te cholerne uczucie jakim jest zazdrość. Zauważam, że ludzie zazdroszczą innym "dzianych" rodziców, nie patrząc jednocześnie na to jak wiele dali im ich właśni. Te wypasione auta od rodziców jakie dostają młodociani po zrobieniu prawa jazdy, lub wiele innych rzeczy jakich MY nie mamy, a ta cała zła reszta ma. I większość pyta się wtedy Boga, "Za jakie grzechy?" Za żadne, po prostu te uczucie jest jak błędne koło. Milioner będzie zazdrościł miliarderowi, ten co ma na koncie o jedno zero mniej, będzie zazdrościł milionerowi i tak w kółko. Dlaczego w kółko? "Przecież biednemu nikt już nie będzie zazdrościł..." Otóż przeczytałem kilka fajnych wypowiedzi osobistości BOGATYCH, których z imienia i nazwiska nie wymienię, iż pieniądze ich przytłaczają, dają im smutek, muszą dobrze wyglądać z przymusu, ponieważ muszą zachowywać się dostojnie i porządnie. I właśnie oni zazdroszczą tym mniej zamężnym ludziom tej wolności, tego braku fałszywości, tej wspólnoty z rodziną. Takie też jest oczywiście moje odczucie, że prawdą jest, że pieniądze szczęścia nie dają.
No ale wróćmy do tematu. Mamy wiele typów zazdrości. Jedną z najgorszych wg mnie jest ta w związku. wyniszcza kompletnie jeśli nie potrafimy jej kontrolować. Wielu facetów broni swoich kobiet jak pies kości. Tak wiem, kiepskie porównanie ale tak jest. Większość facetów tak traktuję kobiety, nie mogą mieć nikogo w swoim otoczeniu z płci przeciwnej, chyba że to rodzina. Najgorsze jest to, że oni natomiast mają sobie "koleżanki" lub "przyjaciółki" i jest git, ponieważ oni mogą. (WTF!?) Jedna osoba, mężczyzna nauczył mnie jakiś czas temu jednej zasady w związku, a w sumie pokazał mi ją wypisaną w górach w jednym z "zajazdów". W internetach jest też trochę znana, nie pamiętam jak to szło słowo w słowo. Ja natomiast zapamiętałem to tak "Puść ją wolno, jeśli odejdzie znaczy, że nie była dla Ciebie, jeśli zostanie, znaczy, że to osoba na całe twoje życie". Dla mnie jest to najmądrzejsza rada jaką w życiu dostałem i trzymam się jej cały czas i wiecie co? Nie żałuję. Zazdrość nie minęła od razu ot tak sobie. Ale z każdym dniem, stopniowo opuszcza mnie ona... nadal tkwi we mnie te uczucie, ale już nie boli aż tak mocno... Chociaż towarzyszy mi jeszcze jeden odłam tego, a mianowicie, zazdrość o czas. A żeby to sprecyzować, jej czas dla mnie. To nie tak, że mam jej za złe, iż ma wiele na głowie, lecz mimo to boli, gdy ona jest gdzieś tam beze mnie, a mnie tam nie ma i nie mogę nic zrobić, ani jej przytulić, ani pocieszyć ciszą, podczas której patrzylibyśmy sobie w nasze załzawione oczy. I chyba nie da się pozbyć tego uczucia, jest ono nieodłączną częścią naszego życia w każdej postaci, w każdym aspekcie naszego czasu, który przeżywamy tak pośpiesznie. Mam też jedną zasadę, której się trzymam i możecie ją opisać jako płytką ale może lepiej zacytuje "Grab her ass in front of guys who want her, and grab her ass in front of girls that want you".
Ja sam święty nie jestem i pajacowałem gdy byłem zazdrosny. Dochodziło do kłótni i później bolało iż powiedziało się o kilka słów za dużo. Nie ma złotego leku na zazdrość, każdy z nas musi dojrzeć do tego, żeby ujrzeć jak bardzo nas to wyniszcza i zadać sobie pytanie:" Czy warto?"
Ja już dziś wiem, że nie warto w moim przypadku być zazdrosnym w wielu strefach życia. Jednak nie oznacza to, że nie ulegam tej CHOLERNEJ zazdrości. jesteśmy tylko ludźmi i będziemy popełniać błędy, ważnym jest jednak, aby była ta chociaż jedna osoba,która nam wybaczy i powie " Już dobrze, to tylko zły sen"
Wiem, że moje myśli mogę być często nie zrozumiałe, ale jeśli jednak ktoś rozumie moje NOCNE ROZMYŚLANIA to zapraszam do komentowania. Zostawiam was także z pytaniem, czy zazdrość was zamyka, a może otwiera przed innymi???
Jako iż wspominałem o górach w których byłem jakiś czas temu to wrzucam takież piękne zdjęcie. Ciekawe kto zgadnie, jakie góry widać na horyzoncie.:)
A tymczasem pozdrawiam was serdecznie i do następnego, papa :)
To jeszcze raz. Zazdrość. Przekopałem pół internetu w poszukiwaniu jakichś ciekawych informacji na ten temat i wiecie co? Nie ma żadnych sensownych...Tylko doświadczenie tak naprawdę i twój własny charakter powie ci, czym dla Ciebie jest te cholerne uczucie jakim jest zazdrość. Zauważam, że ludzie zazdroszczą innym "dzianych" rodziców, nie patrząc jednocześnie na to jak wiele dali im ich właśni. Te wypasione auta od rodziców jakie dostają młodociani po zrobieniu prawa jazdy, lub wiele innych rzeczy jakich MY nie mamy, a ta cała zła reszta ma. I większość pyta się wtedy Boga, "Za jakie grzechy?" Za żadne, po prostu te uczucie jest jak błędne koło. Milioner będzie zazdrościł miliarderowi, ten co ma na koncie o jedno zero mniej, będzie zazdrościł milionerowi i tak w kółko. Dlaczego w kółko? "Przecież biednemu nikt już nie będzie zazdrościł..." Otóż przeczytałem kilka fajnych wypowiedzi osobistości BOGATYCH, których z imienia i nazwiska nie wymienię, iż pieniądze ich przytłaczają, dają im smutek, muszą dobrze wyglądać z przymusu, ponieważ muszą zachowywać się dostojnie i porządnie. I właśnie oni zazdroszczą tym mniej zamężnym ludziom tej wolności, tego braku fałszywości, tej wspólnoty z rodziną. Takie też jest oczywiście moje odczucie, że prawdą jest, że pieniądze szczęścia nie dają.
No ale wróćmy do tematu. Mamy wiele typów zazdrości. Jedną z najgorszych wg mnie jest ta w związku. wyniszcza kompletnie jeśli nie potrafimy jej kontrolować. Wielu facetów broni swoich kobiet jak pies kości. Tak wiem, kiepskie porównanie ale tak jest. Większość facetów tak traktuję kobiety, nie mogą mieć nikogo w swoim otoczeniu z płci przeciwnej, chyba że to rodzina. Najgorsze jest to, że oni natomiast mają sobie "koleżanki" lub "przyjaciółki" i jest git, ponieważ oni mogą. (WTF!?) Jedna osoba, mężczyzna nauczył mnie jakiś czas temu jednej zasady w związku, a w sumie pokazał mi ją wypisaną w górach w jednym z "zajazdów". W internetach jest też trochę znana, nie pamiętam jak to szło słowo w słowo. Ja natomiast zapamiętałem to tak "Puść ją wolno, jeśli odejdzie znaczy, że nie była dla Ciebie, jeśli zostanie, znaczy, że to osoba na całe twoje życie". Dla mnie jest to najmądrzejsza rada jaką w życiu dostałem i trzymam się jej cały czas i wiecie co? Nie żałuję. Zazdrość nie minęła od razu ot tak sobie. Ale z każdym dniem, stopniowo opuszcza mnie ona... nadal tkwi we mnie te uczucie, ale już nie boli aż tak mocno... Chociaż towarzyszy mi jeszcze jeden odłam tego, a mianowicie, zazdrość o czas. A żeby to sprecyzować, jej czas dla mnie. To nie tak, że mam jej za złe, iż ma wiele na głowie, lecz mimo to boli, gdy ona jest gdzieś tam beze mnie, a mnie tam nie ma i nie mogę nic zrobić, ani jej przytulić, ani pocieszyć ciszą, podczas której patrzylibyśmy sobie w nasze załzawione oczy. I chyba nie da się pozbyć tego uczucia, jest ono nieodłączną częścią naszego życia w każdej postaci, w każdym aspekcie naszego czasu, który przeżywamy tak pośpiesznie. Mam też jedną zasadę, której się trzymam i możecie ją opisać jako płytką ale może lepiej zacytuje "Grab her ass in front of guys who want her, and grab her ass in front of girls that want you".
Ja sam święty nie jestem i pajacowałem gdy byłem zazdrosny. Dochodziło do kłótni i później bolało iż powiedziało się o kilka słów za dużo. Nie ma złotego leku na zazdrość, każdy z nas musi dojrzeć do tego, żeby ujrzeć jak bardzo nas to wyniszcza i zadać sobie pytanie:" Czy warto?"
Ja już dziś wiem, że nie warto w moim przypadku być zazdrosnym w wielu strefach życia. Jednak nie oznacza to, że nie ulegam tej CHOLERNEJ zazdrości. jesteśmy tylko ludźmi i będziemy popełniać błędy, ważnym jest jednak, aby była ta chociaż jedna osoba,która nam wybaczy i powie " Już dobrze, to tylko zły sen"
Wiem, że moje myśli mogę być często nie zrozumiałe, ale jeśli jednak ktoś rozumie moje NOCNE ROZMYŚLANIA to zapraszam do komentowania. Zostawiam was także z pytaniem, czy zazdrość was zamyka, a może otwiera przed innymi???
Jako iż wspominałem o górach w których byłem jakiś czas temu to wrzucam takież piękne zdjęcie. Ciekawe kto zgadnie, jakie góry widać na horyzoncie.:)
A tymczasem pozdrawiam was serdecznie i do następnego, papa :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz