niedziela, 11 grudnia 2016

#2 Motywacja

Niedziela tak bardzo brzydko za oknem i brak motywacji do czegokolwiek. Wątpie by coś się zmieniło do końca dnia, no ale nadzieja umiera ostatnia, prawda? I w sumie o tym będzie dzisiejszy post. Motywacja... Czym jest? Po co i dla kogo?  I całe znaczenie tego słowa...



Hejoooo...
Motywacja, jak sama nazwa wskazuję motywuję do działania, do zmian, do przetrwania kolejnego dnia. Tak naprawdę nie ma złotego środka by zmotywowac siebie lub innych... Jedni odnajdują motywację w filmach na "youtube", inni w tekstach motywujących lub obrazkach... Innych motywują wydarzenia w życiu,które dają konretny bodziec. Motywuja nas oczywiście tez inni ludzie, przyjaciele i wrogowie. Może nas zmotywować najbliższa osoba, partner lub partnerka, któś z rodziny lub tak jak wspomniałem wróg, osoba której nie lubimy. Dlaczego? No weźmy za przykład kogoś komu się powodzi w życiu, ma super oceny, lubimy sport, a ta konkretna osoba jest lepsza w tym i owym... To nas może zmotywować do bycia lepszym... Oczywiście może nas to również zdemotywować, ponieważ po co się staramy skoro i tak nie jesteśmy nawet blisko swojego celu... Motywacja to obusieczny miecz... Dlaczego miecz? Wielu ludzi uważa, iż powie drugiej osobie "wszystko będzie dobrze", " dasz radę" ale tak naprawdę nie do końca nas to przekonuję, a może nawet pogorszyć sprawę... Sam miałem wiele takich sytuacji. Jedną osobę dam radę pocieszyć, przekonać do działania. Drugą natomiast wręcz przeciwnie. Oczywiście swoją postawą chcę pokazywać jak najbardziej pewna siebie osobę, usmiechem na twarzy zarażam innych... Wracając jednak do domu, do tych pustych czterech ścian, ściągam maskę uśmiechu i pojawia się zmęczenie, miliony pytań i tak mało odpowiedzi, bywają także i łzy. Tęsknie za bliskimi, za rodziną, za przyjaciółmi. Zawsze jednak mam w głowię dwa pytania.
Czy jestem coś warty dla innych,dla tego świata?
Czy stać mnie na coś więcej?
Odpowiedzi w głowie mam przeróżne. Od bycia zerem totalnym do dostania liścia mentalnego w pysk ipowiedzenia sobie,że jednak coś osiągnę. Jestem prostym facetem, który chcę zobaczyc trochę świata z ukochaną obok,która nie będzie mnie wyprzedzać, ani ja nie będę jej wyprzedzać. Kobiet, która chętnie ze mna się zestarzeje i będzie mnie opieprzać za brudne skarpetki pod łóżkiem. I chyba właśnie te marzenie napędza mnie do bycia lepszym...
 Nikt nie potrafi zmotywować się na stałe... Sportowcy mają chwile słabości, trenerzy personalni także... A taki zwykły sobie człowieczek, zaczynając od osób, które mają po 13 lat i tak naprawdę ich problemy,które sa dla nich tak bardzo wielkie i tak bardzo złe oraz nie do zniesienia, dla nas są czymś błachym i śmiesznym, lecz tak naprawdę kim jesteśmy, by wysmiewać kogokolwiek problemy, nie każdy przeżył to samo co inni, a nawet jeśli przeżył to te wydarzenie także było dla niego trudne. Ale właśnie ta sytuacja umocniła właśnie tą osobę.
Wydaję mi się, iż człowiek nabiera realnej wartości po poważnym wydarzeniu w swoim życiu. Jedni motywuja się tym, że muszą żyć dla innych. Samotne matki z dziećmi, te kobiety są po takich przeżyciach, że nie wyobrażam sobie jak ciężko musiało im być i jakie blizny po sobie to zostawiło. Tak samo inni, czy to osoby poważnie chore, czy zwykli ludzie, którzy mają złamane serca po nie udanej miłości... Tak na prawdę wszystko co nas spotyka w życiu to jest nasze doświadczenie, które mamy nosić  z dumą. To nas umacnia, broni przed ponownymi błędami.
Osobiście nie jestem może złym człowiekiem, ale także nie widzę w sobie dobra. Żyje jeszcze na tym świecie jako porządna osoba, tylko jednej osobie, której jestem dozgonnie wdzięczny i uczepiłem się tejże nadziei iż dzięki niej uda mi się żyć w zgodzie z własną przeszłością.
Kurcze, rozpisałem się troszkę... Może jednak dzięki tym moim marnym wypocinom pomogłem komus lub dałem do myślenia o tak ważnym czyniku w naszym życiu jak motywacja.

Mam nadzieję także, że będę miał okazję do dyskusji na ten temat, także śmiało piszcie w komentarzach jak wy sie motywujecie do działania? CO wam daje siłę do wstawania po tym jak życie sprowadza was do parteru?Jak zwykle u mnie bonusik w postaci zdjęcia z nie tak dawnego wyjazdu do Krakowa. Piękne miasto  z wieloma miejscami, które dają możliwość do przemyśleń. Kraków - plac przed Zamkiem Królewskim na Wawelu.


Do następnego, Papa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz